Dlaczego mówimy „nie” wolnym strzelcom?
Dlaczego polscy przedsiębiorcy, przede wszystkim w dobie kryzysu, zachowują się jak mezozoiczne skamieniałości? Gdy cały świat idzie na przód, my dalej trzymamy się sztywnych zasad.
Mentalność polskiego społeczeństwa, a przede wszystkim przedsiębiorców i menadżerów, dotycząca pracy oraz sposobów jej wykonywania, z niewiadomych powodów przypomina pradawne skamieniałości. Gdy cały świat, zwłaszcza w dobie kryzysu, szuka oszczędności, przewag konkurencyjnych, staje się coraz bardziej innowacyjny i otwarty na nowe pomysły, polskie firmy trzymają się sztywnych zasad. O czym mowa?
O wolnych strzelcach. Słowo wolny strzelec wywodzi się z języka angielskiego (freelancer). Na zachodzie – w USA, Kanadzie, Australii, Wielkiej Brytanii oraz na wschodzie – w wielu krajach Azji, takich jak Indie, czy Japonia, w wyniku, nie jak mogłoby się wydawać kryzysu, ale już od wielu lat praktykuje się model pracy wolnego strzelca. Kim jest wolny strzelec?
W polskiej świadomości jest to osoba pracująca bez etatu, realizująca projekty na zlecenie, najczęściej specjalizująca się w wolnym zawodzie: fotografa, dziennikarza, tłumacza.
W rzeczywistości wolnym strzelcem jest nie tylko osoba pracująca na zlecenie, lecz pracownik wykonujący pracę poza siedzibą swojej firmy lub wręcz indywidualny przedsiębiorca świadczący swoje usługi z dowolnego miejsca na świecie. Poza wymienionymi dziedzinami, freelancerzy na całym świecie pracują jako: programiści, projektanci, specjaliści od marketingu, doradcy, konsultanci, sekretarki, asystenci, fakturzyści, księgowi i wielu innych zawodach.
Oczywiście wolny strzelec nie może wykonywać każdego zawodu. Trudno wynająć brukarza lub piekarza na takich zasadach. Jednakże w wielu dziedzinach w porównaniu z pracownikiem stacjonarnym, wydaje się, że freelancer jest bezkonkurencyjny. Od prozaicznych spraw, jak oszczędność na powierzchni biurowej, opłatach za media, wolny strzelec pracując w komforcie własnego domu jest bardziej wydajny, wykazuje większą ochotę do pracy, a przede wszystkim jest tańszy. Brak przymusu stawienia się w biurze, nadzoru przełożonego, a z drugiej strony nastawienie na zapłatę za wykonanie zadania, odpowiedzialność, samodyscyplina, kreatywność. Wydaje się, że właśnie to te cechy wolnościowe są główną przeszkodą na popularyzację tego typu pracy w Polsce. O ile coraz więcej ludzi, przede wszystkim młodych, wychowanych już w innym systemie, nastawionych na swobodę działania, lubiących wyzwania, gotowych ponosić odpowiedzialność za swoje wyniki, skłaniałaby się ku takim rozwiązaniom, to z drugiej strony strach przedsiębiorców przed utratą kontroli nad pracownikiem, brakiem wpływu na jego system pracy, wydaje się nie do przejścia. Przynajmniej na razie.
Sytuacja na rynku usług wolnych strzelców, nie we wszystkich dziedzinach wygląda tak źle. Wzorowym przykładem jest tu rynek usług tłumaczeniowych. Choć jego potencjał jest o wiele większy. Problem w jego rozwoju tkwi także po stronie przedsiębiorców. Polscy tłumacze są bardzo aktywni na rynku międzynarodowym, zawsze profesjonalni, konkurencja o każde zlecenie na tzw. „targowiskach” dla freelancerów jest bardzo wysoka. Wzorowym przykładem jest tu elance – największy na świecie portal z ogłoszeniami dla freelancerów wszystkich możliwych zawodów. W Polsce natomiast mentalność firm powoduje, że większość zleceń trafia do agencji i biur tłumaczeń. Brak zaufania, a czasami być może świadomości istnienia wolnych strzelców, powoduje, że firmy przepłacają za usługi. Strat jest więcej, wolny strzelec każdego klienta traktuje indywidualnie, każdy klient jest najważniejszy, dla biur jesteśmy kolejnym klientem, a nasz projekt jednym z wielu w tym samym czasie. Ta sytuacja doprowadza często do takich kuriozów, iż bez świadomości klienta, agencje, które nie mogą wyrobić się z projektami, same zlecają tłumaczenia freelancerom. Większość agencji posiada swoje stałe bazy wolnych strzelców, których używa w awaryjnych sytuacjach, a czasem fakt korzystania przez biura z usług wolnych strzelców jest zjawiskiem powszednim.Dlaczego więc przepłacać?
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
www.tomaszstaniewski.pl – prośba o pomoc!
Zachęcam bardzo serdecznie do odwiedzenia strony internetowej 22 latka z Leszna – www.tomaszstaniewski.pl. Tomasz to bardzo utalentowany bmx raider. O jego sukcesach możecie poczytać na wyżej wymienionej stronie. Poza bmx ma sporo innych pasji. Niestety jego życie uległo diametralnej zmianie. U młodego, pełnego energii człowieka wykryto nowotwór złośliwy. Obecnie Tomek przechodzi wyniszczającą chemioterapię. Leczenie jest bardzo kosztowne. Każda pomoc jest potrzebna.
30 sierpnia przy ulicy Holenderskiej w godz. 14-22 odbędzie się festyn harytatywny dla Tomka. W programie m. in. pokaz ogniowy, breakdance, pokazy bmx i deskorolki, loterie fantowe, licytacje i wiele wiele innych atrakcji. Szczegóły na stronie – www.tomaszstaniewski.pl w dziale imprezy. Zachęcam do uczestnictwa w imprezie, a także odwiedzenia strony Tomasza.
Freerunning
Zastanawiając się co ciekawgo może być w Lesznie, mimo iż jestem tu urodzony i spędziłem tu większą część swojego życia, postanowiłem sprawdzić co na ten temat sądzi wyrocznia współczensego świata w dziedzinie rozmaitości – Youtube. Co pewnie nikgo nie zaskakuje, zdecydowana większość filmików na tubie traktuje o żużlu. Czy się to komuś podoba, czy nie żużel stanowi o sile Leszna. W ciągu ostatnich paru lat Leszno zyskało swego rodzaju status polskiej stolicy żużla, dzięki organizacji największych i najbardziej prestiżowych w tej dyscyplinie sportu zawodów o DPŚ, czy rundę GP IMŚ. Ponieważ jest to niemalże tak oczywiste, jak fakt, że Lesznem od lat rządzi lewica, nie ma sensu się w tym miejscu o tym rozpisywać.
W gąszczu filmików o żużlu, a także setek filmików, z lepszych lub gorszych leszczyńskich klubów, można znaleźć jednak kilka perełek. Moją uwagę zwrócił przede wszystkim klip użytkownika o niewinnie brzmiącej nazwie – philipek91. Philipek91 to jak się okazało człowiek o wielkim zapale i jeszcze większych umiejętnościach. Freerunner. Kto to taki? Przekonajcie się sami oglądając ten krótki film:
Można wiele narzekać, że w Lesznie nic się dzieje. Nie sposób się z tym niezgodzić. Wiele jednak zależy od nas samych. Wystarczy często tylko chcieć. Philipek jest na to świetnym przykładem. Gratulujemy pozytywnego zakręta!